W triumfalnym obozie Króla

„Życie nasze na ziemi roi się od zasadzek i pełne jest potyczek. Kto nie chce wpaść w pierwsze, musi czuwać, kto chce wyjść zwycięsko z drugich, musi podjąć walkę”. Tymi słowami papież Leon w V wieku zachęcał chrześcijan do zaangażowania w duchowe zmagania. Życie postrzegał jako służbę Jezusowi Królowi, który swoim przykładem pokazał, jak należy zwyciężać szatana i zdobyć obiecaną nagrodę – udział w Królestwie Niebieskim. Dziś jego słowa są wciąż aktualne. Odczytujemy je w kontekście proklamowanego 19 listopada 2016 roku Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Akt ten zobowiązuje nas między innymi do walki z szatanem i obrony Królestwa Chrystusa w naszej Ojczyźnie. Kim zatem był i czego może nas nauczyć św. Leon Wielki?

Leon Wielki urodził się pod koniec IV wieku. Zdobył staranne wykształcenie w zakresie retoryki, filozofii oraz literatury łacińskiej i greckiej. Około 430 roku został archidiakonem Kościoła rzymskiego. Zajmował się działalnością charytatywną i katechetyczną. Żarliwie bronił właściwej nauki Kościoła. Doceniany przez wiernych w 440 roku został wybrany na biskupa Rzymu. Jako papież nadal walczył z herezjami. Za jego pontyfikatu w 451 roku odbył się czwarty sobór powszechny w Chalcedonie. Leon Wielki zmarł w 461 roku. Pozostawił po sobie bogatą korespondencję oraz 97 spisanych mów. Jako jeden z czołowych teologów starożytności został zaliczony w poczet Doktorów Kościoła.

Warto jeszcze dodać, że w historii Leon Wielki zapisał się także jako „obrońca Rzymu”. W roku 452 spotkał się z legendarnym wodzem Hunów, Attylą, który pod wpływem papieża odstąpił od ataku na Rzym. Następnie w 455 roku nakłonił wodza Wandalów, Genzeryka, by oszczędził ludność zdobytego Wiecznego Miasta.

W okresie najazdu barbarzyńców Rzymianie doświadczyli okrutnej przemocy. Św. Leon Wielki był jednak głęboko przekonany, że każdy człowiek, oprócz wojen doczesnych, zaangażowany jest jeszcze w walkę duchową. W zakończeniu jednej z mów wyraził to w następujących słowach: „Zaciągnęliśmy się pod sztandar wielkiego wodza, podjęliśmy się szczytnej służby. Kto chce iść za Chrystusem, temu nie wolno zbaczać z jego królewskiej drogi! A kto wieczność zdobyć pragnie, niech nie grzęźnie w doczesności! Ponieważ zaś jesteśmy odkupieni krwią Chrystusową, sławmy i nośmy Boga w ciele naszym (l Kor. 6, 20), abyśmy zasłużyli sobie na wejście w posiadanie tego, co zgotowane jest wierzącym!” (Św. Leon Wielki, Mowy, przeł. K. Tomczak, Pisma Ojców Kościoła, t. 24, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań-Warszawa-Lublin 1958, s. 245). W innej z mów dowiadujemy się, że „sztandarem zbawienia” i „triumfalnym znakiem zwycięstwa” jest krzyż (s. 273). Z kolei „królewska droga”, po której powinniśmy kroczyć, to według św. Leona, droga wiary, droga miłości bliźniego i droga sprawiedliwości (por. s. 277).

Zmierzając tą drogą szczytnej służby, możemy osiągnąć wieczność, ale nie wolno ugrzęznąć w sprawach doczesnych. Tym, co utrudnia wędrówkę, jest oczywiście grzech. Grzech oddala człowieka od Boga, ale dzięki Chrystusowi istnieje możliwość pojednania. Św. Leon Wielki zachęca więc do skorzystania z daru wyzwolenia: „Oswobodzony z obciążonego winami sumienia, ku niebieskiemu królestwu wylatuj tęsknotą! Bożą wspierany pomocą Bożą pełnij wolę! Na ziemi już wstępuj w ślady aniołów! Nieśmiertelnego chleba mocą się posilaj, śmiało stawiaj czoło nieprzyjacielskim pokusom w obronie zbożnego życia! A jeśli jako żołnierz wojska niebieskiego dochowasz przysięgi, nie wątpij, że za zwycięstwo czeka cię korona w triumfalnym obozie Króla Wiekuistego, gdy zmartwychwstanie, zgotowane sprawiedliwym, podniesie cię do uczestniczenia w Królestwie Niebieskim” (s. 80).

Znaczenie pojednania grzesznika z Bogiem św. Leon podkreśla jeszcze w innej wypowiedzi: „Jeśli bowiem w spowiedziach naszych oskarżamy sami siebie i odmawiamy zezwolenia naszym pożądliwościom ciała, to wprawdzie ściągamy na siebie nieprzyjaźń ojca grzechu, ale natomiast umacniamy w służbie łaski Bożej ów pokój Boży, którego nic nam nie odejmie. W ten sposób nie tylko poddani jesteśmy w posłuszeństwo Królowi naszemu, ale też sami dobrowolnie z nim współdziałamy” (s. 105). Z mowy papieża wynika więc wyraźnie, że każdy człowiek ma przed sobą perspektywę życia w pokoju z Bogiem lub w przyjaźni z szatanem. W jednym i drugim przypadku warunki układu wymagają od człowieka uległości i podporządkowania się. Św. Leon w wielu innych miejscach informuje w wyraźny sposób o konsekwencjach takiej lub innej decyzji. Ze względu na wieczne szczęście, które obiecuje Jezus, zachęca do poddania się Jego Królewskiej władzy i dobrowolnej z Nim współpracy.

Walka duchowa dotyka indywidualnie każdego chrześcijanina, jednak nie możemy zapominać o trwaniu we wspólnocie i wspieraniu siebie nawzajem. Św. Leon Wielki przypomina o tym i zachęca wiernych do przeżywania praktyk pokutnych w jedności z całym Kościołem, gdyż publiczna działalność ma pierwszeństwo przed osobistą i przynosi większe korzyści. Ukazując Kościół jako wspólnotę walczącą pod rozkazami Jezusa Króla, papież przekonuje do umacniania jedności: „Zatem niech sobie każdy z osobna zachowa tę gorliwość, jaką miał w pełnieniu dobrowolnie przyjętych na siebie praktyk; w walce osobistej z zasadzkami złego ducha niech każdy dzierży krzepko nadprzyrodzony oręż, wzywając opieki i pomocy Bożej! Ale i ten nawet żołnierz Kościoła, co w pojedynkowych starciach umiał sobie mężnie poczynać, bezpieczniejszym się poczuje i z większym powodzeniem będzie walczył, gdy spotka się z wrogiem w otwartym polu w zwartym szeregu towarzyszów, boć wtedy nie na własne tylko siły będzie liczył. Pod wodzą niezwyciężonego Króla, wcielony w braterską armię, doprowadzi szczęśliwie do zakończenia wojny powszechnej. Mniejsze bowiem niebezpieczeństwo grozi walczącym w licznej gromadzie, niż w pojedynkę; nie łacno też zadać ranę takiemu, co osłonięty tarczą wiary, opiera się nie tylko na własnym, ale i na innych męstwie. Jedno każdego z osobna i wszystkich razem jest zwycięstwo, gdy wszyscy w jednej stają potrzebie” (s. 410-411).

Następnie autor „Mów” przestrzega przed pokusami, które porównuje do strzał miotanych przez wroga: „Strzały te nie dla naszego ciała są bolesne; przeciwnie, głaszczą one zmysły, aby szkodzić duszy. We wzroku budzą przeróżne zachwyty, aby pięknem świata bądź rozpalać w nas żądz żagwie, bądź wywołać zabobonów błędy. W słuch uderzają łagodnymi falami tonów, aby hart ducha marzeniem rozpieścić i niebaczne a wrażliwe serca upoić słodyczą, zaprawną jadem śmiertelnym. Ale obrona łaski Bożej i światło Ewangelii udaremniają i niweczą te podstępy szatańskie. Kto otrzymał Ducha Św., kto ma w sobie bojaźń Pańską, nie z lęku przed karą, jeno z miłości dla Boga, ten nienaruszoną stopą wiary podepce i zetrze zastawione sidła. Dla niego piękno stworzeń będzie nie okazją do grzechu, jeno pobudką, aby wielbił i czcił ich Stwórcę” (s. 411).

Przywołane powyżej fragmenty „Mów” św. Leona Wielkiego przypominają, że każdy człowiek jest zaangażowany w duchowe zmagania. Nauki starożytnego papieża są głęboko osadzone w Słowie Bożym, które uwrażliwia nas na te sprawy. Wielu chrześcijan służbę „pod wodzą niezwyciężonego Króla” radością, jaką przynoszą widoczne owoce i entuzjazmem, jaki daje smak zwycięstwa. U innych konieczność udziału w trudach walki, a zwłaszcza doświadczane porażki, wywołują uczucie zniechęcenia i rezygnacji. W takich momentach szczególnie warto zwrócić się ku Jezusowi Królowi, który sam wziął udział w naszej walce i wciąż udziela nam w niej wsparcia. Św. Leon Wielki wyraził to w następujących słowach: „Podjął on, walkę onego czasu, abyśmy ją podejmowali po wsze czasy; zwyciężył, aby nam dać przykład, jak zwyciężać mamy. Nie masz bowiem, najmilsi, zahartowanej cnoty bez ognia pokus, wiary bez probierza, walki bez wroga, zwycięstwa bez starcia się! Życie nasze na ziemi roi się od zasadzek i pełne jest potyczek. Kto nie chce wpaść w pierwsze, musi czuwać, kto chce wyjść zwycięsko z drugich, musi podjąć walkę” (s. 171). Nikt z nas nie wie, jak długo będziemy musieli trwać w czujności i wytężać siły w walce. Może jeszcze kilka lat, może tylko kilka dni. Ale jeśli, zgodnie ze słowami św. Leona, jako żołnierze wojska niebieskiego dochowamy przysięgi, zdobędziemy koronę w triumfalnym obozie Króla Wiekuistego.

Piotr Pikuła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *