Apostoł Paweł i rodziny
W listach św. Pawła Apostoła możemy znaleźć wiele fragmentów, w których przedstawione zostały zasady dotyczące życia rodzinnego. Sam Apostoł wiódł życie bezżenne, posiadał jednak krewnych i na co dzień funkcjonował wśród ludzi żyjących w rodzinach. Te doświadczenia pomogły mu wyrobić sobie opinie w wielu kwestiach, a udoskonalone przez Boże natchnienie stały się źródłem ponadczasowej mądrości dla pokoleń chrześcijan. Warto więc poświęcić trochę uwagi tym doświadczeniom.
Oto Król twój przychodzi
Św. Tomasz z Akwinu (1225–1274) uznawany jest za jednego z najwybitniejszych teologów chrześcijaństwa. Za swój ogromny wkład w wyjaśnianie i nauczania prawd wiary zyskał tytuł Doktora Kościoła. W opracowanym przez niego Komentarzu do Ewangelii Jana (Antyk, Kęty 2002) wielokrotnie została poruszona tematyka królewskiej godności Jezusa Chrystusa. Ma to między innymi miejsce w komentarzu do fragmentu opisującego uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy. Jego lektura zachęca nas do odważnego przyjęcia Jezusa Króla, który przychodzi do nas z łagodnością i dla naszego dobra.
Porwać i obwołać królem
Ewangelia według św. Jana zawiera opis rozmnożenia chleba, który kończy się niezwykłą sceną. Oto tłum nakarmiony przez Jezusa rozpoznał w Nim przyobiecanego przodkom proroka i chciał Go porwać, aby uczynić Go swoim królem. Jezus jednak wycofał się na górę. Dlaczego nie skorzystał z nadarzającej się okazji do przejęcia władzy? Na to pytanie próbował udzielić odpowiedzi jeden z najwybitniejszych teologów Kościoła, św. Tomasz z Akwinu (1225-1274) w Komentarzu do Ewangelii Jana (Antyk, Kęty 2002). Odnosząc się do słów Ewangelii, Akwinata wyraził swój pogląd odnośnie do królewskiej godności Jezusa. Temat ten jest szczególnie ważny w kontekście proklamowanego w Polsce 19 listopada 2016 roku Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Czyżby Pan Jezus nie życzył sobie, by ludzie uznawali Go za Króla?
Gorliwy pasterz spełnia rozkazanie Pańskie
Szymon syn Jony, rybak znad Jeziora Galilejskiego, nazwany przez Pana Jezusa Piotrem, Opoką, odegrał w początkach Kościoła decydującą rolę jako przywódca pierwotnej wspólnoty chrześcijańskiej. Głosząc ewangelię, dotarł aż do Rzymu, stolicy Imperium Romanum, gdzie został ukrzyżowany za wiarę. Kilka wieków później imperium upadło, a Rzym stał się stolicą następców św. Piotra. Stamtąd rozciąga się władza papieży obejmująca obecnie ponad miliard katolików na całym świecie.
O charakterze władzy biskupa Rzymu pisał św. Leon Wielki (zm. 461 r.), jeden z najwybitniejszych papieży w dziejach Kościoła. W kontekście proklamowanego w Polsce 19 listopada 2016 roku Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana warto zwrócić uwagę na podkreślane przez św. Leona Wielkiego źródło władzy św. Piotra i jego następców w królewskiej władzy Chrystusa.
W triumfalnym obozie Króla
„Życie nasze na ziemi roi się od zasadzek i pełne jest potyczek. Kto nie chce wpaść w pierwsze, musi czuwać, kto chce wyjść zwycięsko z drugich, musi podjąć walkę”. Tymi słowami papież Leon w V wieku zachęcał chrześcijan do zaangażowania w duchowe zmagania. Życie postrzegał jako służbę Jezusowi Królowi, który swoim przykładem pokazał, jak należy zwyciężać szatana i zdobyć obiecaną nagrodę – udział w Królestwie Niebieskim. Dziś jego słowa są wciąż aktualne. Odczytujemy je w kontekście proklamowanego 19 listopada 2016 roku Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Akt ten zobowiązuje nas między innymi do walki z szatanem i obrony Królestwa Chrystusa w naszej Ojczyźnie. Kim zatem był i czego może nas nauczyć św. Leon Wielki?
Wyzwanie dla ojców
Jakiś czas temu żona zaproponowała na sobotni wieczór film akcji. To u niej dość niezwykłe, więc podszedłem do propozycji sceptycznie. Miały być strzelaniny, pościgi, gliniarze i przestępcy. I to wszystko było. Był też mały haczyk. „Odważni”, bo tak zatytułowany był film, nie był tak naprawdę o strzelaninach, pościgach, gliniarzach i przestępcach. To był film o ojcostwie. Teza postawiona przez twórców da się chyba wyrazić w zdaniu: ojcostwo jest w poważnym kryzysie, ale z Bożą pomocą można to zmienić.
Zjednoczeni w miłości Boga i bliźniego
„Powinno się być dobrym jak chleb; powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny”. Jestem przekonany, że bez trudu jesteśmy w stanie wskazać autora tych słów. Jest nim Adam Chmielowski, św. Brat Albert, którego setną rocznicę śmierci obchodziliśmy w grudniu 2016 roku. Przypadające na 17 czerwca wspomnienie liturgiczne krakowskiego świętego jest dobrą okazją do przypomnienia kilku faktów z jego życia, zwłaszcza że obecnie obchodzimy Rok Brata Alberta.
Tyś, Panie, Królem moim
„Tyś, Panie, Królem moim, Tyś moim Bogiem. Tobie niechaj służy wszystko, czego się nauczyłem pożytecznego w chłopięctwie. Tobie niech służy wszystko, cokolwiek mówię, piszę, czytam, obliczam” (I, 15). Z dwóch względów umieszczam na początku te słowa z „Wyznań” św. Augustyna z Hippony. Po pierwsze, dlatego, że też pragnę służyć Jezusowi Królowi wszystkim, co potrafię, a po drugie, dlatego, że pragnę pochylić się nad tematem królowania Chrystusa w cytowanym dziele.
Boś Ty Sam Królem moim
„Kazania o Najświętszej Maryi Pannie” autorstwa św. Bernarda z Clairvaux (tłum. I. Bobicz, Oficyna Wydawnicza VIATOR, Warszawa 2000) są wielką pochwałą Matki Zbawiciela. Nazywając Maryję Królową Łagodną, Królową Dziewic, Królową Nieba i Królową Świata, Biały Opat miał głęboką świadomość chrystologicznego kontekstu tych tytułów: „Nie ma wątpliwości, że cokolwiek wypowiadamy na pochwałę Matki, to też i Syna dotyczy; i znowuż – gdy składamy hołd Synowi, nie pomijamy tym i chwały Matki” (s. 70). Z tego względu w zbiorze tekstów dotyczących Maryi możemy znaleźć również wypowiedzi poświęcone Jej Synowi, w tym również dotyczące Jego królewskiej godności.


