Lekkomyślność

Saint_Bernard_of_Clairvaux_(Letter_B)_001Pierwszym stopniem pychy według Opata z Clairvaux jest ciekawość wyrażająca się w braku skupienia na życiu wewnętrznym i prowadząca do zainteresowania grzechami innych. Kolejny stopień pychy wiąże się z pierwszym, a Doktor Miodopłynny nazywa go lekkomyślnością.

Rozważania nad tym problemem zaczyna od słów: Zakonnik zaniedbujący siebie i zwracający uwagę na innych, gdy widzi wyższych od siebie, patrzy na nich z dołu, gdy widzi niższych, patrzy z góry (XI.39). Oczywiście wskazania św. Bernarda, pierwotnie adresowane do mnichów, możemy odnieść także do życia osób świeckich. Również świeccy są narażeni na zaniedbywanie swojego życia duchowego i zbytnie zwracanie uwagi na innych.

Każdy z nas zauważa, że w niektórych dziedzinach stoimy wyżej od kogoś, a w innych niżej. To może być na przykład kwestia wykształcenia, dóbr materialnych, wyglądu, pozycji społecznej lub relacji osobistych. Św. Bernard pisał, że człowiek lekkomyślny różnie na to reaguje. U pierwszych dostrzega coś, co wzbudza w nim zazdrość, u drugich coś, z czego się śmieje. Skutkiem tego umysł, roztargniony płochliwą ruchliwością oczu i nie obciążony żadną troską o siebie, nadyma się pychą albo nurza się w zawiści. Raz dręczy go straszliwa zazdrość, kiedy indziej jak dziecię cieszy się swoją wydumaną wyższością; w pierwszym wypadku okazuje się zły, w drugim próżny, a zawsze – pyszny. Smutek z wyższości i radość z niższości innych wynika z żądzy własnego wyniesienia. Doświadczane uczucia smutku i radości wyrażają się w słowach. Ironia i uszczypliwość, płytka wylewność i brak głębszego sensu wypowiedzi jest skutkiem lekkomyślności człowieka.

Warto zatem zastanowić się nad praktycznymi wskazówkami, które mogą pomóc uchronić się przed popadnięciem w lekkomyślność. Już samo słowo wskazuje tu na pewien stan umysłu, który jest zbyt podatny na bodźce płynące z doświadczenia zmysłowego. Płochliwa ruchliwość oczu, o której pisze św. Bernard, doprowadza umysł do roztargnienia. Wynika z tego, że zapanowanie nad tym zmysłem pozwoliłoby uniknąć rozproszeń. Nasuwają się tu słowa, które św. Opat zanotował już wcześniej, omawiając problem ciekawości: Patrz w ziemię, abyś poznał siebie samego! Do zapanowania do zmysłami niewątpliwie potrzebna jest odpowiednia kondycja woli. Silna wola pozwala człowiekowi postępować zgodnie z tym, co podpowiada mu rozum. Jeśli zauważam na przykład, że oglądanie reklam wywołuje we mnie uczucie smutku wynikającego z braku prezentowanych przedmiotów, to mogę ułatwić sobie życie i nie oglądać reklam. Mogę też zapoznać się z zasadami oddziaływania reklam na ludzki umysł i pamiętać, że one są celowo tak konstruowane, by spowodować u odbiorcy uczucie braku i pragnienie zaspokojenia wywołanej sztucznie potrzeby. W ten sposób wpadamy w pułapkę konsumpcjonizmu i osobiste szczęście zaczynamy utożsamiać z posiadaniem pewnych rzeczy.

Panowanie przy pomocy woli nad zmysłem wzroku jest też ważne z innego względu. W traktacie O miłowaniu Boga (WAM, Kraków 1991) Opat z Clairvaux zauważył: Każdy człowiek, zgodnie z właściwościami umysłu, pragnie tego, co posiada większą wartość, i z niczego, co gorsze, nie może być zadowolony. Kto na przykład ma piękną żonę, z przyjemnością ogląda się za piękniejszą. Kto nosi cenną suknię, szuka jeszcze cenniejszej. Bogaty zazdrości bogatszemu od siebie. (…) I w tym wszystkim nie widać końca, ponieważ nie znajdują owego „najwyższego” i „najlepszego”. Trudno się dziwić, że nie ma zadowolenia w rzeczach zwyczajnych ten, kto nie doszukał się ich w wyższych. I w tym ostatnim zdaniu odnajdujemy najważniejszą wskazówkę. Jeśli będziemy czerpać prawdziwą radość z naszej więzi z Bogiem, przestaniemy porównywać się do innych i nauczymy się cieszyć tym, co zostało nam dane.

Piotr Pikuła