Sakramenty żołnierzy Chrystusa

„Wojskowy znak, którego nie da się zetrzeć wyciska się na rękach nowych rekrutów, podobnie jak i ich imiona wypisywane są na liście legionów, podczas odbierania od nich zwykłej przysięgi, zwanej przysięgą wojskową. (…) Żołnierze zatem składają przysięgę na wierność Imperatorowi, że będą słuchać wiernie i chętnie wszystkich jego rozkazów, że nigdy nie zdezerterują i zawsze będą gotowi poświęcić swe życie dla Imperium Rzymskiego”. Tak o początkach służby wojskowej legionistów pisał u schyłku IV w. po Chr. Flawiusz Wegecjusz Renatus, autor starożytnego podręcznika wojskowości. Dlaczego właśnie takim cytatem rozpoczynam to krótkie wprowadzenie do nauki Kościoła o sakramentach? Powodów jest kilka, a każdy z nich może przybliżyć nas do głębszego zrozumienia tajemnicy widzialnych znakach niewidzialnej łaski.

Bardzo często w zrozumieniu trudnych pojęć pomaga odkrycie ich pierwotnego znaczenia. Okazuje się, że sacramentum to w języku łacińskim przysięga, uroczyste zobowiązanie lub obietnica. Kard. Gerhard Ludwig Müller w swojej „Dogmatyce katolickiej” (WAM, Kraków 2015) stwierdza, że pierwszy słowa sacramentum jako terminu teologicznego na oznaczenie chrztu, Eucharystii i małżeństwa używał Tertulian, teolog z przełomu II i III w. po Chr. Następnie były prefekt Kongregacji Nauki Wiary dodaje, że poprzez sacramentum żołnierz zobowiązywał się do dochowania wierności swemu cesarzowi, a przy okazji tej ceremonii odciskano na nim wiążącą go z władcą pieczęć. „Tertulian rozumie chrzest jako opieczętowanie żołnierskim znakiem Chrystusa” (s. 645). Następnie kardynał dodaje, że w taki sposób chrześcijanin był włączany w szeregi militia Christi, czyli żołnierzy Chrystusa. Zwraca przy tym uwagę na fragment z Listu do Efezjan, który mówi o prowadzonej przez wiernych duchowej walce z siłami zła (Ef 6, 10-20). Jest to bardzo ważne dopełnienie całości obrazu, który wyłania się przed naszymi oczyma, gdy rozmyślamy o sakramentach. Dla starożytnych chrześcijan sakramenty były swego rodzaju przysięgą wojskową, którą człowiek składał wobec Chrystusa Króla i zobowiązywał się do wiernej służby pod Jego sztandarem w walce o królestwo Boże przeciwko podstępnym zakusom diabła. Odczytywanie nauki Kościoła o sakramentach właśnie w takim kluczu sprowadza je z wyżyn abstrakcyjnych definicji teologicznych do poziomu egzystencjalnego doświadczenia tocznej przez człowieka walki duchowej, w którą Chrystus wkracza z mocą swojej łaski, by wesprzeć wszystkich proszących o pomoc.

Zgłębianie tematu sakramentów prowadzi nas do Jezusa Chrystusa, ponieważ to On ustanowił sakramenty w Kościele i od Niego pochodzi związana z nimi łaska. Właśnie dlatego Chrystusa nazywa się w teologii Prasakramentem, a Kościół – sakramentem podstawowym. Związek Chrystusa jako Głowy z Kościołem jako Jego Ciałem jest dla nauki o sakramentach sprawą fundamentalną. Zakwestionowanie tego związku skutkuje poważnymi wątpliwościami prowadzącymi do zanegowania sakramentów. Dlatego Katechizm podkreśla: „Kościół za pośrednictwem Ducha, który prowadzi go „do całej prawdy” (J 16, 13), stopniowo rozpoznawał ten skarb otrzymany od Chrystusa i dokładnie określił sposób „udzielania” go, podobnie jak to czynił w odniesieniu do kanonu Pisma świętego i nauki wiary jako wierny „szafarz” misteriów Bożych. W ten sposób Kościół uznał w ciągu wieków, że wśród jego obrzędów liturgicznych jest siedem, które są we właściwym sensie sakramentami ustanowionymi przez Chrystusa” (KKK 1117).

Niejednokrotnie możemy zetknąć się z próbami negowania nauki Kościoła o sakramentach przy pomocy argumentu, że Pismo Święte niewiele mówi na ten temat. Ci, którzy szermują tego typu uproszczeniami, zapominają o autorytecie Kościoła jako Ciała Chrystusa i o „władzy kluczy” przekazanej przez Jezusa Piotrowi Apostołowi. Ta władza w drodze sukcesji apostolskiej sprawowana jest w Kościele do dziś. Kościół zjednoczony z Chrystusem wciąż „związuje i rozwiązuje” pewne sprawy zarówno w zakresie życia doczesnego jak i wiecznego.

Na przestrzeni dziejów różnym obrzędom liturgicznym przypisywano charakter sakramentalny, dlatego – w obliczu krytyki wszczętej przez Marcina Lutra i jego zwolenników – Kościół podczas 7. sesji Soboru Trydenckiego w 1547 r. wyróżnił siedem sakramentów. Wiele z tych czynności liturgicznych, którym kiedyś przypisywano charakter sakramentalny, do dziś sprawujemy w Kościele, otrzymując w związku z tym potrzebne łaski. Wystarczy wspomnieć poświęcenia, błogosławieństwa i egzorcyzmy. Jednak dla odróżnienia ich od sakramentów nazywamy je sakramentaliami. Warto przy tym zauważyć, że sakramenty osiągają swą skuteczność na mocy samego dokonanego aktu (łac. ex opere operato), zaś sakramentalia na mocy działającego Kościoła (łac. ex opere operantis Ecclesiae). Najprościej można zilustrować to stwierdzeniem, że w sytuacji zagrożenia życia skutecznie ochrzcić może nawet ateista, o ile uczyni to w intencji zgodnej z intencją Kościoła, ale nawet mianowany legalnie egzorcysta może nie być w stanie skutecznie wygnać złego ducha, jeśli jest małej wiary oraz za mało się modli i za mało pości. W przypadku sakramentów ich ważność i skuteczność nie są uzależnione od stanu duchowego czy moralnego szafarza, natomiast w przypadku sakramentaliów ma to bardzo duże znaczenie.

            Każdy z siedmiu sakramentów ujawnia pewną strukturę. Możemy wyróżnić materię czyli element rzeczowy, jak woda, chleb i wino czy olej, formę czyli wypowiadane słowa, oraz szafarza, który sprawuje sakrament. Szafarzem, w zależności od sakramentu może być człowiek świecki, diakon, prezbiter lub biskup. Pełnię władzy w tym zakresie ma oczywiście biskup, ale – co czasami niektórych dziwi – sakramentu małżeństwa w Kościele nie udzielają osoby duchowne, ale stojący wobec Boga i Kościoła nupturienci. Oczywiście więcej na ten temat powiemy przy okazji szczegółowego omawiania tego sakramentu. Tu warto jeszcze dodać, że kapłaństwo i małżeństwo to sakramenty, przez które otrzymujemy łaski potrzebne do służby w Kościele. Wcześniej otrzymujemy oczywiście sakramenty inicjacji chrześcijańskiej, czyli chrzest, Eucharystię i bierzmowanie, a w sytuacjach trudnych – duchowo i fizycznie – możemy otrzymać łaski potrzebne do podźwignięcia się za pośrednictwem sakramentów uzdrowienia, czyli przez pokutę i namaszczenie chorych.

            Na koniec warto jeszcze wrócić do motywu sacramentum jako przysięgi wojskowej, gdyż w przypadku trzech spośród siedmiu sakramentów mówimy pieczęci Ducha Świętego, która zostawia w człowieku charakter sakramentalny, niezatarte znamię przynależności do Chrystusa. Te sakramenty to chrzest, bierzmowanie i kapłaństwo. Wobec tego jako ludzie ochrzczeni z godnością nośmy nasz niewidzialny znak prawdziwych żołnierzy Chrystusa, każdego dnia gotowych do wzięcia udziału w trudach i przeciwnościach, które z pomocą łaski Bożej musimy przezwyciężyć, by osiągnąć wieczną radość w królestwie Bożym.

Piotr Pikuła