Przyjdź królestwo Twoje

Christ_the_Alpha_and_Omega_001 — kopia Niektórzy naiwni zdają się myśleć, że biblijny motyw walki dobra ze złem jest jedynie mitem. Jest to jednak bolesna pomyłka, która sygnalizuje uśpienie duchowych pacyfistów. A przecież walka trwa. Przypomniał o niej w 1884 roku papież Leon XIII w encyklice Humanum genus, gdzie przed oczyma Kościoła naszkicował starożytny, sięgający św. Augustyna, model walczących społeczności. Papież pisał o toczącej się walce między dwoma obozami. Pierwszym z tych obozów, jest Królestwo Boże na ziemi, tj. prawdziwy Kościół Jezusa Chrystusa, a kto do niego szczerze i ze zbawiennym skutkiem należeć pragnie, winien Bogu i Jednorodzonemu Synowi Jego służyć całą duszą i całym poddaniem się woli swojej. Drugi obóz, to królestwo szatana, pod którego władzą i panowaniem zostają wszyscy Ci, co za zgubnym przykładem swojego wodza i pierwszych rodziców odmawiają posłuszeństwa prawu Bożemu i wiekuistemu, i wiele rzeczy podejmują albo lekceważąc sobie Pana Boga, albo wprost wbrew woli Bożej.

Odmówienie posłuszeństwa prawu Boga, lekceważenie Boga i Jego woli, jest w powyższym obrazie równoznaczne z przynależnością do królestwa szatana, a przynależność ta nie jest postawą neutralności, lecz angażuje ludzi do niszczenia w świecie dzieł Bożych. Współcześnie obserwujemy, jak rozszerzają się wpływy zła. Szatan czyni swymi sprzymierzeńcami liczne instytucje i organizacje, poprzez które nakłania do buntu coraz szersze kręgi ludzi. Posługując się darami otrzymanymi od Stwórcy, nie tylko czyni z siebie karykaturę Wszechwładcy, ale stara się wynaturzyć wszystko, co Bóg uczynił jako dobre i piękne. Dotyczy to także ludzkiej władzy, która w Bożym zamyśle miała służyć ludziom na ziemi i prowadzić ich na spotkanie z Bogiem w wieczności. Natomiast w szatańskim wydaniu władza służy sama sobie, a społeczeństwo prowadzi do wyniszczenia. Jednak królestwo szatana – potężne, rozległe, bogate – skazane jest na upadek.

Diabeł jest świadomy swej władzy, co zamanifestował w czasie kuszenia Jezusa na pustyni: Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: „Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje” (Łk 4, 5-7). Jezus jednak nie zamierzał chylić przed nim głowy, bo ponad mocarstwem ciemności rozciąga się władza Króla królów, Boga, który zamieszkuje światłość niedostępną; tylko Jemu należy się wszelka cześć.

Jezus przyszedł na świat, aby zniszczyć dzieła diabła (1 J 3, 8), aby odnowić świat poprzez przywrócenie porządku zaplanowanego przez Boga. Istotnym punktem w realizacji planu zbawienia człowieka jest uznanie władzy Jezusa Króla nad każdą sferą naszego ziemskiego bytowania. Jednak proces odwracania ludzkich serc od diabelskich mamideł wymaga długotrwałej i żmudnej pracy. Dzisiejszego człowieka trudno wyrwać ze szponów konsumpcjonizmu i hedonizmu. Trudno o prawdziwe nawrócenie tam, gdzie zamiast rzetelnej przemiany promuje się tandetne makijaże. Niemniej jednak naszym zadaniem jest wzywanie ludzi, aby przyjęli Jezusa jako Króla, aby przystąpili do Jego obozu poprzez całkowite poddanie się pod Jego władzę.

Musimy głośno i z odwagą wskazywać współczesnym ludziom na zagrożenia, które na nich czyhają. W 1939 roku w encyklice Summi pontificatus naświetlił je papież Pius XII: Głównym złem, z powodu którego świat współczesny popadł w duchowe i moralne bankructwo oraz ruinę, jest niegodziwe i zaiste zbrodnicze usiłowanie, by pozbawić Chrystusa Jego Królewskiej władzy, a także nieprzyjęcie nadanego przez Chrystusa prawa prawdy oraz odrzucenie prawa miłości, które jako Boskie tchnienie jest życiodajną treścią i mocą Jego władania. Jakie jest zatem lekarstwo na duchowe i moralne bankructwo oraz ruinę, w którą coraz bardziej popadamy? Papież odpowiada jasno i zdecydowanie: Ratunek i zbawienie dla współczesnego człowieka znajduje się tylko w czci dla Chrystusa jako Króla, w uznaniu uprawnień wynikających z władzy, jaką On sprawuje, oraz w doprowadzeniu do powrotu poszczególnych ludzi i całej ludzkiej społeczności do chrześcijańskiego prawa prawdy i miłości.

Aby sprostać trudom walki pod sztandarem Jezusa Króla, potrzeba modlitwy. Modlitwa jest bronią, dzięki której zrywamy łańcuchy duchowej niewoli. Modlitwa przełamuje nasze ludzkie ograniczenia. Dzięki niej wzbijamy się ku Bogu, aby we wspólnocie z przedwieczną Miłością zakosztować pokoju Królestwa Bożego. Modlitwa uprzedza i przygotowuje nasze działania, towarzyszy im i je podtrzymuje.

Szczególnie istotna w tym kontekście jest modlitwa za władze państwowe. Towarzyszy ona Kościołowi od jego początków. Apostoł Narodów nauczał: Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władzę, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2, 1-4). Św. Paweł myślał nie tylko o rzymskich imperatorach, lecz także o innych władcach rządzących w krajach zamieszkiwanych przez chrześcijan. Ludzie sprawujący władzę to dostojnicy pełniący swe zadania w imieniu królów. Apostoł Narodów poucza więc o potrzebie modlitwy za przedstawicieli władzy każdego szczebla administracji państwowej i lokalnej.

Modlitwa za królów i rządzących ma skutki zbawienne dla chrześcijan, którzy dzięki niej mogą żyć w spokoju, pobożności i z godnością. Jest ona miła Bogu, ponieważ wpisuje się w plan zbawienia ludzkości. Paweł Apostoł wzywa, byśmy za rządzących odprawiali prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia. Św. Paweł wymienia wspólne błagania. Czyż zatem nie należy upaść na kolana przed Bogiem w prośbie o zmiłowanie nad tymi naszymi władcami? Warto więc stosować różne formy modlitwy, łącznie z Eucharystią, która jest najdoskonalszym dziękczynieniem. Eucharystia oznacza i urzeczywistnia prawdziwą komunię ludzi z Bogiem, jest sakramentem miłości, źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego. Niech w naszych intencjach nie braknie modlitwy za Ojczyznę i za rządzących. Msza święta jest bowiem najsilniejszym szturmem do nieba o przywrócenie na ziemi Bożego ładu.

Gdy modlimy się za rządzących, mamy świadomość, podobnie jak św. Paweł przed wiekami, że różnie przedstawia się ich stosunek do Jezusa Chrystusa. Część ludzi sprawujących władzę należy do obozu szatana, część do obozu Boga. Dla pierwszych prosimy o nawrócenie, dla drugich o męstwo i wytrwałość. Szczególnie w kontekście jubileuszu 1050-lecia chrztu Polski i zbliżającej się chwili uroczystego oddania Polski pod panowanie Jezusa Króla. Intronizacja jest wielką szansą dla naszej Ojczyzny. Jest okazją, by odrzucić królowanie Szatana i paść w pokłonie przed prawdziwym Królem – Jezusem, Synem Boga. Wszyscy więc powinniśmy z gorliwością podjąć apostolski wysiłek wśród tych ludzi, do których Bóg nas posyła, by cały naród odważnie opowiedział się za Jezusem Królem Polski.

Piotr Pikuła