W pocie czoła

Praca zajmuje w życiu człowieka bardzo ważne miejsce. Zazwyczaj poświęcamy jej większość danego nam czasu. Nie powinno więc nikogo dziwić, że również Pismo Święte podejmuje ten temat. Możemy przeczytać o niej już w początkowych rozdziałach Księgi Rodzaju, gdzie sam Stwórca ukazany został jako osoba pracująca, potrzebująca wypoczynku po całotygodniowym trudzie. Również człowiek, stworzony na Boży obraz i podobieństwo, powołany został do pracy. Znaczenie tego powołania w bardzo wzniosły sposób określił jeden z biblijnych mędrców – Syracydes, gdy ludzi wykonujących pracę fizyczną uznał za podtrzymujących odwieczne stworzenie (por. Syr 38, 34). Trudno o piękniej sformułowaną pochwałę pracy. Warto o niej pamiętać, zwłaszcza gdy jej sens przesłaniają krople potu spływające z czoła.

W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty (Rdz 3, 19). To znane z Księgi Rodzaju spojrzenie na pracę jest konsekwencją grzechu popełnionego przez pierwszych ludzi. Zdobywanie pożywienia stało się dla człowieka trudem, a ziemia, zamiast wydawać oczekiwane płody, rodzi cierń i oset. W podobny sposób, choć bardziej szczegółowo, pracę wykonywaną przez ludzi ukazał autor Mądrości Syracha. Znajduje się tam liczący jedenaście wersów fragment opisujący trud podejmowany przez pracujących.

Syracydes wyróżnia dwie grupy zajęć wykonywanych przez ludzi, z których pierwsza wiąże się z pracą umysłową, a druga z pracą fizyczną. W pierwszej mowa jest o uczonym w Piśmie, który zdobywa mądrość, o ile ujmuje sobie innych działań. Ludzie poświęcający się pracy fizycznej nie zajmą wysokich pozycji społecznych, nie zasiądą w radzie ludu czy na krześle sędziowskim, nie wyróżnią się nauką, wydawanymi osądami czy układaniem przypowieści. Do tego wszystkiego potrzebna jest znajomość Praw Przymierza, a oni nie mają czasu, by je zgłębiać.

W drugiej grupie autor natchniony wymienia kilka zawodów wymagających wykonywania pracy fizycznej. Mowa więc o rolniku, rzemieślniku, rzeźbiarzu, kowalu i garncarzu. Rolnik ukazany jest jako ten, który trzyma pług i kij do poganiania wołów, serce przykłada do wyorywania bruzd, rozmowy poświęca kwestiom hodowli bydła, a w bezsenne noce myśli o paszy dla zwierząt. Rzemieślnik i rzeźbiarz przykładają się z całego serca, by jak najstaranniej wykonać swą pracę, a w nocy nie śpią, gdyż chcą wykończyć dzieło. Również kowal wkłada serce w wykonywaną pracę, siedzi blisko kowadła, zastanawia się nad swoim zadaniem, pilnie bada wzorzec przedmiotu, a po nocach przyozdabia wykonane dzieło. Syracydes dodał też, jakie konsekwencje pociąga za sobą wykonywanie tego zawodu: ciało zniszczone wyziewami ognia i słuch przytępiony od huku młota. Listę zawodów zamyka garncarz, który nogami obraca koło, pokonując opór gliny, a rękami nadaje jej właściwy kształt. I on stale pochłonięty jest swą pracą, stara się wykonać jak najwięcej naczyń, przygotowuje polewę, a w nocy zajmuje się czyszczeniem pieca. Podsumowując opis wyzwań, przed którymi stają ludzie wykonujący te zawody, mędrzec stwierdza: Ci wszyscy zaufali swym rękom, każdy z nich jest mądry w swoim zawodzie; bez nich miasto nie będzie zbudowane, a gdzie oni zamieszkają, nie odczuwa się niedostatku (Syr 38, 31-32). I choć, ze względu na brak znajomości Prawa, nie będą oni zajmować wysokich stanowisk w hierarchii społecznej, to podtrzymują oni odwieczne stworzenie (Syr 38, 34). W tych słowach Syracydes stawia robotników niemalże na równi z Bogiem, przez co podkreśla doniosłą godność pracy ludzkiej.

Zaakcentowanie roli, jaką w pomyślnym funkcjonowaniu społeczeństwa odgrywają ludzie wykonujący pracę fizyczną, powinno skłaniać innych do okazywania im należnego szacunku. Na innym miejscu Syracydes upomina: Nie czuj wstrętu do pracy uciążliwej i do uprawy roli, której Twórcą jest Najwyższy (Syr 7, 15). Można powiedzieć, że dotyczy to każdej pracy ze względu na jej znaczenie dla pozostałych członków społeczeństwa. Powinno pociągać to za sobą wdzięczność wyrażającą się w godziwym wynagrodzeniu, ujmującym między innymi solidarny udział w zyskach. Warto przypomnieć tu bardzo ważną zasadę dotyczącą podziału dóbr materialnych, o której pisał św. Paweł: Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele (2 Kor 8, 15). Współcześnie zaś wciąż na porządku dziennym są sytuacje, kiedy to ludzie na wysokich stanowiskach zarabiają dziesiątki a nawet setki razy więcej niż zatrudniani przez nich pracownicy. Dysproporcje te są niesprawiedliwe zwłaszcza ze względu na wypłacane pracownikom niskie wynagrodzenia. Jest to wyzysk, któremu Pan Bóg wielokrotnie się sprzeciwia. Przypomina o tym także biblijny mędrzec: Nie krzywdź sługi rzetelnie pracującego ani najemnika oddającego się zajęciu z całej duszy! (Syr 7, 20). Pieniądze czy chęć wzbogacenia się nie mogą przesłaniać nikomu ani Boga, ani drugiego człowieka, a miłość okazywana Bogu powinna wyrażać się także w odpowiedzialności za bliźniego.

Postrzegając pracę jako udział człowieka w podtrzymywaniu dzieła Stwórcy, powinniśmy z radością dziękować Bogu za wielką łaskę współdziałania z Nim. Powinniśmy również troszczyć się o należyty szacunek dla ludzi pracy w naszych środowiskach. Bardzo ważna jest tu modlitwa, by pracownicy mieli zagwarantowane poszanowanie i ochronę swych praw. Nie można zapominać też o modlitwie za bezrobotnych, by dzięki znalezieniu odpowiedniego zajęcia mogli przyczyniać się do tworzenia wspólnego dobra. Oby trud pracy był dla wszystkich nie tylko bolesną konsekwencją grzechu, lecz świadomą współpracą z Bogiem, prowadzącą każdego do coraz pełniejszego z Nim zjednoczenia.

Piotr Pikuła


„Posłaniec Serca Jezusowego”, październik 2017.